Moja wielka przygoda z Indonezją rozpoczęła się dosyć niewinnie jeszcze
wiele lat temu, kiedy to jako dziecko buszowałem w atlasach przeglądając mapy
i czytając o starożytnej świątyni Borobudur oraz rajskich plażach na Bali.
Wtedy nawet nie przyszłoby mi do głowy, że za kilka lat, całkiem niedługo, ten odległy
świat na prawie półtora miesiąca stanie się dla mnie codzienną rzeczywistością.
Po kilkumiesięcznym planowaniu, zrobieniu listy ciekawiej brzmiących miejsc do
odwiedzenia i załatwieniu formalności związanych z posiadaniem wizy na 60 dni
spakowałem do plecaka najpotrzebniejsze rzeczy i, w wypróbowanym gronie tzn.
Ola i ja, wyruszyliśmy na naszą kolejną życiową przygodę...
Większość zdjęć zamieszczonych w galerii zostało zrobionych przez moją
towarzyszkę podróży - Aleksandrę Borzecką, której niniejszym
chciałbym podziękować za wyrażenie zgody na ich publikację.